Park Naukowo-Technologiczny Dworzysko powiatu rzeszowskiego
Sagitum - IT dla Twojego biznesu
Podkarpacki Fundusz Rozwoju - preferenyjne pożyczki dla firm
Specjalna Strefa Ekonomiczna Rzeszów-Dworzysko

Uchwała o dopłatach do przydomowych zbiorników na wodę w Rzeszowie trafiła do komisji

Opublikowano: 2019-06-19 08:25:02, przez: admin, w kategorii: Samorządy

RZESZÓW. Projekt uchwały zgłosił na dzisiejszą sesję Rady Miasta klub Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli jego radni liczyli na przychylność, to się trochę przeliczyli.

Fot. Pixabay/CC0

Fot. Pixabay/CC0

 

Trochę, bo projekt ani nie został zdjęty z porządku obrad, ani też nie pomysł nie został skrytykowany w czambuł. Choć owe zbiorniki małej retencji - jak o nich mówili radni PiS, przez radnych Rozwoju Rzeszowa okraszone zostały mianem „dołków z wodą i komarami”.

 

Projekt, przedstawiony przez Marcina Fijołka, dotyczył - tak w skrócie – wprowadzenia miejskiego programu dofinansowań do budowy przydomowych zbiorników na deszczówkę. Wbudowanych w ziemię i wyposażonych w małe pompy. Zebraną wodę mieszkańcy domostw mogliby używać np. do podlewania trawników. A proponowane zasady dopłat ze strony miasta? Do 50 proc. kosztów kwalifikowanych, ale nie więcej niż 5 tys. zł.

 

Jak argumentował Marcin Fijołek, korzyści z takiego programu byłyby ogromne. Ekonomiczne - dla miasta, bo zmniejszałoby obciążenie miejskiej sieci wodociągowej, dla mieszkańców - nawet kilkaset złotych oszczędności rocznie dla gospodarstw domowych. Do tego zwiększyłaby się ochrona przeciwpowodziowa miasta, no i poprawiło naturalne zasilanie warstwy wodonośnej gleby. Fijołek przywołał też przykład Krakowa, który podobny program realizuje już od sześciu lat.

 

Pierwsza kontra do propozycji radnych PiS wyszła od Andrzeja Gutkowskiego, wiceprezydenta Rzeszowa, który projekt nazwał próbą przerzucenia na miasto obowiązków Wód Polskich. To „przedsiębiorstwo” (takie padało określenie, dla ścisłości Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie są „państwową osobą prawną”, działającą na podstawie ustawy o finansach publicznych – przyp. red.) ma przecież swój pion ochrony przed powodzią i suszą. Takie działania i inwestycje leżą w jego zakresie. Przypomniał też, że owszem Kraków podobny program realizuje, ale wiele lat temu miastu pomógł w tym samorząd województwa małopolskiego, który wyasygnował na ten cel kwotę 4,85 mln zł.

 

Na uszczypliwość pozwolił sobie też prezydent Tadeusz Ferenc, który pod adresem radnych PiS rzucił, że chyba „brakuje im tematów na konferencje w Rynku”. I stąd taki pomysł.

 

- Pobudowalibyście takie zbiorniki obok chałupy? Zdecydowanie nie! - mówił Ferenc do radnych.

 

O tym, że miasto do Wód Polskich mięty to raczej nie czuje, podkreślił z kolei Tomasz Kamiński z Rozwoju Rzeszowa. Przypomniał, że miasto od lat płaci Wodom Polskim (jej poprzedniczce także) niemałe pieniądze - m.in. na utrzymanie infrastruktury wodnej a jakoś nie może doprosić się realizacji przez nie ważnych inwestycji. W 2018 r. było to 1,65 mln zł a na przestrzeni kilku lat - 10 mln zł. Tak samo jest z wprowadzonym tzw. podatkiem od deszczu (90 proc. trafia do Wód Polskich). Od razu opowiedział się przeciwko pomysłowi radnych PiS.

 

Projektu bronił jednak Robert Kultys (PiS). Raz jeszcze przypomniał o korzyściach z realizacji programu. Podkreślił zwłaszcza mniejsze obciążenie sieci MPWiK i związane z tym oszczędności. Stanął też w obronie Wód Polskich, które mają wkrótce rozpocząć odmulanie rzeszowskiego zalewu. Wielomilionową więc inwestycję. Nie ma się więc tu co targować - tłumaczył Kultys. Tu inwestycja za kilkadziesiąt milionów, a tu program raptem za 500 tys. zł.

 

Co do oszczędności MPWiK, nie zgodził się Tadeusz Ferenc. Sieć przedsiębiorstwa jest zdolna dostarczyć wodę dla 300 tys. mieszkańców. A poza tym MPWiK to przedsiębiorstwo i jako takie chce sprzedawać swój produkt. Jak już to byłoby stratne.

 

Jolanta Kaźmierczak, przewodnicząca klubu Platformy Obywatelskiej, postanowiła nieco stonować atmosferę. Owszem, program być może byłby potrzebny, ale czemu obciążać kosztami mieszkańców - pytała. Może będą pieniądze na zmiany klimatyczne z UE? Wówczas można by wpisać taki program do programu operacyjnego dla województwa. Projekt uchwały należałoby więc skierować do komisji Rady Miasta i przeredagować jego treść.

 

Przepychanki potrwały jeszcze chwilę. Ostatecznie jednak dyskusja nad projektem została zamknięta. W głosowaniu zaś 15 radnych opowiedziało się za skierowaniem projektu do komisji gospodarki komunalnej.

 

 

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij