Zarząd województwa podkarpackiego nieodwołany
PODKARPACKIE. Wynik był do przewidzenia.

Głos oddaje Zygmunt Cholewiński, radny PLatformy Obywatelskiej. Fot. Adam Cyło
Zapowiada od kilku dni głosowanie w sprawie odwołania zarządu województwa doszło dzisiaj (5 sierpnia 2014) do skutku. Wcześniej jednak odbyłą się dyskusja.
Zarząd nie zasługuje na odwołanie, pracuje prawidłowo – stwierdził Czesław Łączak, przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości.
Zarzucił większości sejmikowej złą wolę, a jako przykład tego podał wcześniejsze odrzucenie uchwały w sprawie dotacji na odnowę zabytków.
Przewodnicząca klubu radnych Platforma Obywatelska Teresa Kubas-Hul stwierdziła, że po raz pierwszy „będzie sytuacja, gdy zaplecze polityczne składa wniosek o odwołanie zarządu”.
Dodała, że obecny zarząd województwa cechują konflikty, chaos, zwalnianie kompetentnych pracowników, przypisywanie sobie nieswoich zasług, jak np. stategia rozwoju.
- Nagminne stały się kłamliwe informacje, insynuacje, podawane do samorządów – mówił z kolei Janusz Konieczny, reprezentant klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej. - To nigdy nie miało miejsca. Pamiętam I i III kadencję nie zawsze była zgoda. Teraz arogancja i obrażanie ludzi.
W tym momencie radnemu zadzwonił telefon.
- Przepraszam bardzo – powiedział Janusz Konieczny wyłączając telefon.
- To „przepraszam bardzo” było najlepsze – rzucił Czesław Łączak z ławki.
- Ja ci nie przeszkadzałem, panie radny – odpowiedział Janusz Konieczny.
Wojciech Buczak z klubu PiS uzasadniał wniosek o odwołanie zarządu.
- Chciałbym postawić sprawę jasno: Nieudzielenie absolutorium jest równoznaczne z wniosekim o odwołanie zarządu - mówił. - A absolutorium nie zostało udzielone. Stąd wniosek o odwołanie.
Z tą wypowiedzią nie zgodził Zygmunt Cholewiński z PO.
- To nie jest tak, że brak absolutorium jest zbieżny z odwołaniem- mówił. - My takiego zamiaru nie mieliśmy. Absolutorium tak, bo to ocena działalności.
Na sali było 29 radnych. Do odwołania konieczne było 20 głosów. Za głosowało 12 radnych, przeciw było 14. Wstrzymało się trzech radnych. Oznaczało to, że trzech radnych PO, PSL bądź SLD nie poparło odwołania zarządu. Pojawiły się spekulacje, którzy radni tak postapili. Niektórzy z obserwatorów sesji zauważyli, że niektórzy radni większości sejmikowej pokazywali kolegom swoje karty po oddaniu głosu.
Wynik głosowania - w sposób, z ktorego można wywnioskować, jak niektórzy oddali głos - skomentował na facebooku Bronisław Tofil, radny SLD.
- Od dziś po kolejnej zdradzie radnych PSL i PO z tzw. "układu mieleckiego" nie mam już nic wspólnego z byłą koalicją PO, PSL i SLD. Nie cierpię, wręcz nienawidzę zdrajców a z takimi miałem do czynienia przez całą, kończącą się kadencję - napisał radny.
ac