Park Naukowo-Technologiczny Dworzysko powiatu rzeszowskiego
Pożyczki płynnościowe w Podkarpackim Funduszu Rozwoju

PSL: Gdzie są pieniądze z budżetu dla samorządów Podkarpacia?

Opublikowano: 2020-12-21 19:24:05, przez: admin, w kategorii: Polityka

RZESZÓW. Ostatni podział środków z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych nadal pod pręgierzem samorządowców.

PSL: Gdzie są pieniądze z budżetu dla samorządów Podkarpacia?

 

Tym razem wzmocniony ostatnimi wydarzeniami podczas budżetowej sesji Sejmu. Posłowie koalicji rządzącej hurtem odrzucili wszystkie poprawki zgłoszone przez lokalnych parlamentarzystów.

 

Między innymi temu poświęcona była dzisiejsza konferencja prasowa zorganizowana przez podkarpacki PSL. Poseł Mieczysław Kasprzak raz jeszcze wyraził swoje rozgoryczenie tym, jak potoczyła się sesja budżetowa w Sejmie. On sam jeden do projektu ustawy budżetowej zgłosił 84 poprawki. Jak podkreślał, nie wzięły się znikąd. Poprawki były odzwierciedleniem próśb lokalnych podkarpackich samorządów - ich wójtów, burmistrzów i prezydentów. Bez budżetowych pieniędzy plany inwestycyjne tych samorządów stają pod znakiem zapytania. Przykładowo - Rzeszów wciąż stara się o wsparcie ważnych inwestycji drogowych a Ustrzyki Dolne (obiecanych już dawno) środków na stworzenie centrum olimpijskich sportów zimowych. Wymieniać zresztą można by długo...

 

-To nigdy nie miało miejsca - mówił dziś Mieczysław Kasprzak - Żeby jednym głosowaniem Sejm odrzucił wszystkie poprawki. Też byliśmy opcją rządzącą, i też była opozycja, i każda poprawka zgłoszona przez opozycję była analizowana i głosowana. - i jak dodał - Nie można w taki sposób odrzucać poprawek wynikających z realnych potrzeb.

 

Poseł nie ma wątpliwości, że podział wszelkich pieniędzy przez rząd odbywa się według klucza politycznego.

 

- Jesteś z PiS-u, współpracujesz z PiS-em, robiłeś kampanię dla PiS-u, dostajesz środki finansowe - mówił Mieczysław Kasprzak i dopytywał, gdzie owa polityka zrównoważonego rozwoju, o której wciąż mówi premier Mateusz Morawiecki?

 

I złość z powodu braku rządowego wsparcia dla samorządów musi być na prawdę spora. Niespecjalnie krył się z nią nawet, znany z wyważonych wypowiedzi, Adam Dziedzic, wójt gminy Świlcza. Tym razem nie zawahał się wbić sporo szpilek w postępowanie rządu.

 

- Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych akurat w tym ostatnim rozdaniu był zaprzeczeniem solidarnego państwa, jak i solidaryzmu społecznego. Ciężko zrozumieć w dobie pandemii, która dotknęła wszystkie samorządy i wszystkich mieszkańców, jak może nastąpić rozdział środków selekcjonujący jedne samorządy, pod kątem tego, że takie środki otrzymują, i drugie które tych środków nie otrzymują.

 

Dziedzic podkreślił, że rząd nie udziela pomocy finansowej nawet na działania, które znalazły się w programie rządowym. I tu podał przykład swojej gminy i brak wsparcia na funkcjonowanie małych szkół niepublicznych, czy budownictwo socjalne.

 

I jak to możliwe, że jedna samorządy otrzymują środki na kilka inwestycji, a inne nie dostają na żadną.

 

- Który to członek rodziny, głowa rodziny, zaprasza rodzinę do stołu dając jednemu obiad, a drugiemu nie dając nawet zastawy. Czy tak ma wyglądać solidarne państwo?

 

Jak można dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Te lepsze samorządy i te gorsze? Dziedzic zaapelował również, żeby nie przenosić „wzorców” dużej polityki na poziom samorządów. Doprowadzi to tylko do jeszcze większych podziałów społecznych i politycznych, a których na tym poziomie nawet nie ma jak ludziom wytłumaczyć. Bo jak wytłumaczyć brak wsparcia dla jakiejś gminy i wsparcie dla gminy sąsiedniej?

 

Adam Dziedzic podziękował też - jak sam powiedział z sarkazmem - tym wszystkim parlamentarzystom, którzy odwiedzili jego gminę i obiecywali pomoc. I na owych obiecankach się skończyło.

 

Na zakończenie raz jeszcze uciekł się do „świątecznego” porównania obecnej sytuacji samorządów.

 

- Nawet w naszej tradycji świątecznej zostawia się jedno puste miejsce dla wędrowca. Pusty talerz, który napełnia się w przypadku, kiedy on przyjdzie. Tutaj nie ma żadnego talerza. I to jest najgorsze. Talerzy jest mniej, niż członków rodziny. I to jest nowa tradycja świąteczna.

  

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij