Sfałszowany podpis pod wnioskiem o sesję nadzwyczajną?
RZESZÓW. Prokuratura zajmie się radnymi wojewódzkimi.
W sobotę odbyła się sesja nadzwyczajna sejmiku województwa podkarpackiego. Pod wnioskiem podpisało się 11 radnych opozycji.
Jednak pracownicy Kancelarii Sejmiku analizując znane sobie podpisy, zauważyli, że niektóre z nich znacznie nie przypominają tych, które zwykle składają radni.
Dotyczy to przede wszystkim Mariusza Kawy i być może Edwarda Brzostowskiego.
- Od razu poinformowaliśmy o naszych podejrzeniach przewodniczącego sejmiku Wojciecha Buczaka – mówi Rafał Polak, dyrektor Kancelarii Sejmiku. - To była jedyna rzecz, którą mogliśmy w tej sprawie zrobić.
Wojciech Buczak także ocenił, że podpisy różnią się.
- Postanowiłem w tej sprawie poinformować jeszcze dzisiaj prokuraturę – powiedział Wojciech Buczak. - Zwłoka nie byłaby w tej sprawie wskazana.
Dodał, że nie rozmawiał z radnymi, wobec których są podejrzenia.
Mariusz Kawa przewodniczący klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego, pytany przez nas o tę sprawę odpowiada, że podpis złożony na kolanie może różnić się od tego, złożonego na biurku.
- Moją intencją było zwołanie tej sesji - mówi Mariusz Kawa. - Chyba coś kogoś zabolało, bo to szukanie dziury w całym.
Bronisław Tofil, szef klubu Sojuszu nie chciał kometować informacji.
- Swój podpis złozyłem, gdy bylo już kilka innych - wyjaśnił.
Dodał, że lista do podpisu była w biurze SLD przy ulicy Jałowego w Rzeszowie.
ac