Projekt uchwały o likwidacji bonu żłobkowego wraca do komisji Rady Miasta Rzeszowa
RZESZÓW. Po ponad 2,5 godzinnej dyskusji, widząc wahania radnych, sam prezydent Fijołek postanowił wycofać projekt z obrad Rady Miasta.

Fot. Pixabay/CC0
Przypomnijmy, bon żłobkowy w wysokości 300 zł na każde dziecko, miasto wypłaca od pięciu lat. W tym momencie wypłata dotyczy bodaj 528 dzieci, które są pod opieką żłobków niepublicznych. Bon żłobkowy miał choćby częściowo ulżyć rodzicom tych dzieci w ponoszeniu wysokich opłat w takich placówkach. Według zamierzeń władz miasta miałby on zniknąć od września tego roku.
W trakcie dzisiejszej dyskusji można było odnieść wrażenie, że plany likwidacji bonu żłobkowego mocno uwierają radnych. Jak sami zwracali uwagę - nikt nie lubi zabierać tego, co już raz dał. Do tego przed sesją skrzynki mailowe radnych zapełnily się protestami tych mieszkańców, którzy sprzeciwiają się planom miasta. Plus oczywiście właścicieli prywatnych żłobków. Miało ich więc dziś czekać podjęcie niepopularnej decyzji.
Może jednak to spowodowało, że dyskusja na temat projektu była dość wyważona i merytoryczna. I były to głosy ze wszystkich stron Rady Miasta. A argumenty przeciwko likwidacji bonu? Na przykład - od zbyt lakonicznego uzasadnienia projektu uchwaly (trochę na siłę, ale akurat to prawda), przez wykazywanie „białych żłobkowych plam” na mapie Rzeszowa, chętniejszy ponoć wybór przez rodziców prywatnych placówek (np. mniejsze i bardziej przyjazne dzieciom grupy, kontra stereotypowe złe opinie o miejskich placówkach), po tylko pozorne oszczędności dla budżetu miasta i zrobienie kroku w tył w przeciwdziałaniu demograficznemu tąpnięciu. Wiele z tych argumentów, punkt po punkcie, obalał np. Andrzej Dec, wiceprzewodniczący Rady Miasta.
Radni przyznawali jednak, że to właśnie część z nich sama proponowała kilka miesięcy temu likwidację bonu żłobkowego. Było to już po zmianie strategii państwa, które sypnęło po 1 500 zł na każde dziecko w żłobku - czy to prywatnym, czy też publicznym. Wykazali wtedy troskę o stan miejskiej kasy. Teraz argument ten zmienił się po cichu na... „miasta z takim wielkim budżetem nie stać na wydatek na bony żłobkowe w wysokości jakichś 1,8 mln zł rocznie?”
Zresztą, o pomyśle radnych sprzed kilku miesięcy wspomniał też prezydent Konrad Fijołek, który dziś podziękował radnym za ich pamięć o tym fakcie. Jak przypomniał, poprosił wówczas radnych o czas, aby przeanalizować problem, w tym jak na funkcjonowanie całego miejskiego systemu żłobków, wpłynie nagła szczodrość pańśtwa.
Prezydent przypomniał też genezę wprowadzenia bonu żłobkowego. A, jak mówił, było to w czasie, kiedy w miejskich żłobkach brakowało miejsc, a koszt tych prywatnych był dość wysoki. Od tamtej pory sporo się jednak zmieniło. Oprócz dopłat z budżetu państwa, miasto zrealizowało kilka żłobkowych inwestycji i w tym roku ma w planach kolejne. I to akurat w miejscach, które - nie tak znowu dawno - sami radni wskazywali na białe żłobkowe plamy (np. wkrótce otwarty zostanie żłobek przy ul. Kwiatkowskiego, do końca roku powstać ma też taka placówka na osiedlu Słocina).
I z punku widzenia miasta, właśnie tu tkwi cały problem. Jak argumentował prezydent, we wrześniu miejskie żłobki będą miały w sumie ok. 600 nowych miejsc. I racjonalnie myśląc, trzeba zadbać o ich zapełnienie. Stąd zresztą pomysł, aby bon żłobkowy zniknął dopiero od września. Wówczas to dzieciaki z najstarszych grup w sposób naturalny trafią do darmowych miejskich żłobków (a jest ich ponoć większość). Od rodziców pozostałych dzieci zależeć zaś będzie, czy zapiszą je do darmowej placówki, czy też zdecydują się na prywatny, ale płatny żłobek. Już bez pobierania bonu. Czasu na podjęcie decyzji będzie więc sporo.
Niektórzy radni przyznawali, że tak czy siak los bonu wydaje się przesądzony i rzeczywiście byłoby nierozsądnym, nie zadbać o miejskie placówki. Tylko... dręczyło ich dziś pytanie, czy trzeba go likwidować akurat teraz...
Wygląda na to, że widząc męki radnych, prezydent postanowił im jednak podać pomocną dłoń. Sam zaproponował wycofanie projektu z obrad i skierowanie go do komisji Rady Miasta. Zadeklarował również uzupełnienie niektórych zestawień i informacji, na brak których radni trochę dziś narzekali, a które pozwolą im raz jeszcze podejść do problemu i ostatecznie przekonają do planów władz miasta.
Projekt ma pojawić się znów już na lutowej sesji Rady Miasta.







