Republikanie o polityce prorodzinnej
RZESZÓW. Przedstawiciele tworzącej się partii uważają, że jednym z największych problemów współczesnej Polski jest sytuacja demograficzna.

Od lewej Paweł Skoczowski, Grzegorz Lepianka i Grzegorz Pastuszko. Fot. Adam Cyło
Młodzi działacze powołując się na raport Fundacji Republikańskiej „Polityka prorodzinna w Polsce. Diagnoza stanu obecnego i propozycja zmian” chcą proponują zupełnie inne priorytety w tej sferze. W Rzeszowie swoje koncepcje zaprezentowali dziennikarzom na konferencji zorganizowanej przed I Liceum Ogólnokształcącym i równocześnie przed popiersiem ks. Stanisława Konarskiego.
Zdaniem Republikanów, niskie wskaźniki dzietności to duży, jeśli nie największy problem w Polsce.
- To wielki grzech zaniechania ze całej elity politycznej – uważa naukowiec, G. Pastuszko. – System wspierania rodzin ma szereg wad, jest niespójny, niecałościowy, większość rodzin z niego nie korzysta. Tymczasem demografia ma wpływ na wiele sfer, od bezrobocia wśród nauczycieli do poprzez siłę polskiego głosu w Unii europejskiej, po kondycję Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Paweł Skoczowski, pełnomocnik wojewódzki Republikanów uważa, że polityka prorodzinna powinna być prowadzona w oddzieleniu od polityki socjalnej.
- Nasze propozycje to dwuletnie płatne urlopy macierzyńskie dla wszystkich, bon wychowkże awczy w wysokości 550 zł miesięcznie oraz ulgi podatkowe dla dzieci – tłumaczy Paweł Skoczowski.
Dwuletnie urlopy macierzyńskie dostępne miałyby być dla każdej kobiety (nie tylko tak jak obecnie dla pracujących, ale też dla bezrobotnych, zatrudnionych na umowę o dzieło czy zlecenie, studentek). Za każdy miesiąc urlopu kobieta dostawałaby albo 80 proc. wynagrodzenia pobieranego przez ostatni rok, albo (w przypadku bezrobotnych czy studentek) 80 proc. najniższej krajowej.
Bon wychowawczy w wysokości 550 zł przysługiwałby na każde dziecko w wieku od 2 do 6 lat. Rodzice samoi decydowaliby jak wydać te pieniądze (na żłobek, przedszkole czy w inny sposób).
Zaś istniejąca w tej chwili ulga na dzieci zostałaby rozbudowana, m.in. mogłaby być odliczana od nie tylko od podatku dochodowego, ale od wszystkich składek odprowadzanych w związku z wynagrodzeniem, czy też podniesienie wysokości ulgi do wysokości 100 zł na pierwsze dziecko, 200 zł na drugie, 300 zł na trzecie, 400 zl na czwarte i każde kolejne.
- Te propozycje zostałyby wprowadzone zamiast dotychczasowej nieefektywnej polityki a nie obok niej – mówi Grzegorz Pastuszko. - Jej koszty to 30 mld zł, czyli o 5 mld zł więcej. Niż rząd obecnie wydaje na takie działania jak becikowe czy programy przedszkolne.
Wśród proponowanych przez republikanów działań jest także dopłata do zapłodnienia in vitro.
ac