Wrześniowe refleksje. Opinia Mieczysława Miazgi
Wrzesień od dzieciństwa kojarzę z rocznicą wybuchu II wojny światowej oraz agresją sowiecką na Polskę.

Mieczysław Miazga. Fot. KZ
Pamiętam również moment, w którym rodzice po raz pierwszy zaprowadzili mnie do szkoły, do której kilkanaście lat później zaprowadziłem moich synów i córkę. Oczywiście szkoła mojego dzieciństwa była inna, taka jak tamte czasy; rok szkolny rozpoczynał wielogodzinny apel z udziałem partyjnych dygnitarzy. To były trudne dekady, które łączyła próba fałszowania historii.
W PRL-u nie można było uczyć o bohaterstwie i miłości do Ojczyzny. Dziś również przestaje się o tym mówić. Wtedy za powiedzenie prawdy groziła utrata pracy i sąd, a obecnie stajemy się bardziej narodem europejskim niż polskim.
Rząd Platformy Obywatelskiej przeprowadzając kolejne reformy edukacji zapomniał o polskości. Historii naszego kraju nie można opowiadać na podstawie książeczki ilustrowanej obrazkami, bo Polska to wiele wieków tradycji, męczeństwa i walki o wolność narodu. Jedna lekcja w tygodniu to zdecydowanie za mało, aby wzbudzić w dzieciach poczucie tożsamości narodowej. Niebezpiecznym zjawiskiem jest usuwanie ze spisu lektur pozycji, które oddają ducha patriotyzmu.
Pamiętam, jak ojciec opowiadał nam o wojnie. Zastanawiam się, kto opowie o tym następnym pokoleniom skoro polska młodzież w wolnym kraju nie będzie znała historii własnej Ojczyzny? Czy jesteśmy skazani na czasy, w których Polak uwierzy, że w czasie II wojny światowej istniały polskie obozy zagłady?
Mieczysław Miazga, przedsiębiorca, radny wojewódzki, działacz społeczny