Niskie ceny na stacjach paliw pojawią się dopiero w przyszłym roku
W przyszłym roku będziemy mieli bardzo dużą nadpodaż ropy na świecie. Wiele krajów podnosi już produkcję. Nadpodaż powiększy prawdopodobnie utrzymujące się ograniczenie popytu.

Fot. ilustracyjne (pixabay/CC0)
Zawarty na 60 dni rozejm pomiędzy USA i Iranem spowodował bardzo duże spadki światowych cen ropy. Cena ropy brent znalazła się poniżej 80 USD za baryłkę, gdy jej maksymalna cena wynosiła już na kontraktach terminowych 119 USD/baryłka. Ropa było już nawet droższa o 50% w porównaniu do początku roku kalendarzowego. Teraz też nie jest tania, bo w porównaniu do początku 2026 r. kosztuje o 30% drożej.
- Rynek ropy ma nadzieję, że to już koniec wojny, jednak sytuacja może się nadal zmieniać z minuty na minutę, bo przecież D.Trump już kilkadziesiąt razy zapowiadał ostateczne zakończenie wojny – mówi Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Na tekst pokojowego porozumienia jeszcze poczekamy, teraz kluczowe jest na jaką skalę szybko powróci ruch tankowców z ropą przez Cieśninę Ormuz.
Z oficjalnych danych wynikało, że na palcach dwóch dłoni można było policzyć ilość statków przepływających dziennie przez Cieśninę, natomiast nieoficjalnie przepływa ich kilka razy więcej. Od czerwca w rzeczywistości mogło przepływać dziennie 3-4 mln baryłek ropy., pod osłoną nocy. Tankowce wpływały niedaleko, ropę przepompowywano na mniejsze jednostki, a tankowce wracały, aby wszystko wyglądało tak, jak w oficjalnych raportach. O rzeczywistej podaży wiemy mniej niż nam się wydaje.
Umowa pomiędzy USA i Iranem przewiduje powrót irańskiej ropy na światowe rynki, poprzez zdjęcie embarga. Iran nie będzie musiał wysyłać ropy z bardzo dużym dyskontem, na czym korzystały najbardziej Chiny.
Minie wiele tygodni, albo nawet miesięcy zanim sytuacja się wyklaruje i będziemy wiedzieć wiele więcej o podaży, na którą cenowo zareaguje rynek.
- Podaż chwilowo powinna wzrosnąć bardzo szybko, bo w Zatoce Perskiej uwięzionych jest kilkaset statków załadowanych ropą, ale później potrzeba będzie kilka tygodni na ich powrót – dodaje ekspert XTB. – Do poziomów sprzed wojny możemy wracać przez wiele miesięcy. Po wojnie w Kuwejcie i Zatoce Perskiej w 1990 r. do poziomów produkcji wracano przez dwanaście miesięcy.
Po stronie banków centralnych widać dużą ostrożność, a nawet niepewność. Nowy przewodniczący Fed po pierwszym posiedzeniu na początku konferencji zrobił to, czego oczekiwali zwolennicy mocnego dolara: podkreślił, że inflacja jest wciąż zbyt wysoka, cel 2% pozostaje nienaruszalny, a Fed ma zarówno narzędzia, jak i determinację, by go osiągnąć. Kevin Warsh z jednej strony zaakceptował jastrzębi przekaz Komitetu, ale z drugiej nie chciał zamknąć sobie furtki do zmiany kursu. Mówiąc prościej: dolar ma dobre powody do wzrostu, ale nie dostał gwarancji, że Fed będzie twardy za wszelką cenę.
Fed przyznał, że część obecnej presji inflacyjnej wynika z szoków podażowych, w tym z cen energii. Jeśli więc sytuacja geopolityczna zacznie się uspokajać, a ceny ropy będą dalej spadać, Warsh może za kilka miesięcy powiedzieć rynkom: warunki się zmieniły, więc my też możemy zmienić zdanie. Nie byłby to jeszcze powrót do gołębiej polityki, ale raczej „oczko” puszczone w stronę Wall Street i rynku obligacji. Fakty są następujące: Fed podniósł ścieżkę stóp i nie widzi powrotu inflacji do celu przed 2028 r. Ale jeśli ropa zacznie naprawdę pomagać w dezinflacji, cały jastrzębi przekaz może okazać się mniej trwały, niż sugerują same projekcje.
- Krótkoterminowo ceny powinny pójść w górę, a długoterminowo w górę, ale jest olbrzymia szansa, że w przyszłym roku będziemy mieli bardzo dużą nadpodaż ropy na świecie. Wiele krajów podnosi już produkcję. Nadpodaż powiększy prawdopodobnie ograniczenie popytu i zakręcimy się z cenami w okolicach nawet 60 USD za baryłkę – podsumowuje M.Stajniak z XTB.
Na polskich stacjach paliw ceny mogłyby teraz spadać, ale należy brać pod uwagę, że znajdowaliśmy się w okresie obniżonego VAT na paliwa (8% zamiast 23%) i zmniejszonej akcyzy w ramach rządowego programu CPN. Potrzebny jest spadek światowych cen w okolice 60 USD za baryłkę, aby ceny spadły, gdy powrócimy do poprzednich obciążeń VAT i akcyzą.
Prawdopodobne jest więc, że podczas wakacji ceny na stacjach będą wyższe, ale nie będzie to wywołane światowymi cenami ropy.
MarketNews24








