Iwonicz-Zdrój odtworzy stare skocznie narciarskie?
IWONICZ-ZDRÓJ. Pewne działania już trwają. Władze samorządu liczą na to, że reaktywacja starych obiektów może stać się impulsem do rozwoju sportu, turystyki i promocji Iwonicza-Zdroju.
IWONICZ-ZDRÓJ. Pewne działania już trwają. Władze samorządu liczą na to, że reaktywacja starych obiektów może stać się impulsem do rozwoju sportu, turystyki i promocji Iwonicza-Zdroju.
Na razie zakończyło się odsłanianie konstrukcji pozostałości starych obiektów - dużej, średniej oraz małej skoczni (obok amfiteatru), usuwanie samosiejek oraz porządkowanie terenu - zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i estetyki. Wykonano też pomiary geodezyjne.
Doszło również do spotkania Stanisława Zająca, zastępcy burmistrza gminy, z ekspertem ds. tras i skoczni narciarskich Krzysztofem Horeckim oraz projektantami z firmy inżynierskiej Statyk. Rozmowy dotyczyły możliwości budowy zespołu skoczni narciarskich w Iwoniczu-Zdroju
Inicjatywa odbiła się pewnym echem w środowisku pasjonatów skoków i sportów zimowych. Materiał poświęcił jej np. portal skijumping.pl, który przypomniał, że historia skoków narciarskich w Iwoniczu-Zdroju jest dość bogata. Z tamtejszych skoczni korzystali w przeszłości już np. Bronisław Czech i Stanisław Marusarz, a rekord największej skoczni należał nawet do Jensa Weissfloga. Ba, dwie mniejsze skocznie udało się nawet uruchomić na początku tego wieku, ale później znów zostały zaniedbane a największa skocznia K-62 praktycznie przestała istnieć. Kilkanaście lat temu znow pojawił się pomysł na odtworzenie infrastruktury do skoków narciarskich w uzdrowisku. Początkowo myślano o stworzeniu dwóch mniejszych skoczni z igielitem. Jednak z czasem i ta inicjatywa została zapomniana.
Aż do teraz?










