Jak ocenić unijny Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności. Opinia europosła PiS Bogdana Rzońcy
Europejski Trybunał Obrachunkowy po raz kolejny wyraził zastrzeżenia co do funkcjonowania Instrumentu na Rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF). To mechanizm, z którego finansowane są wydatki z krajowych planów odbudowy. Zdaniem Trybunału brakuje w nim m.in. oceny efektywności, a także narzędzi zwalczania ewentualnych nadużyć finansowych.

Fot. pixabay/CC0
Unijny Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności o wartości 650 mld euro ustanowiono w lutym 2021 roku jako jednorazowy instrument tymczasowy, który miał pomóc krajom Unii Europejskiej w odbudowie po pandemii COVID-19 i przyczynić się do zwiększenia odporności gospodarek. RRF pozwala na sfinansowanie reform i inwestycji poprzez model płatności, które nie są powiązane z kosztami, ale są uzależnione od osiągnięcia przez państwa członkowskie kamieni milowych i wartości docelowych.
– Ten nowy instrument jest oceniany bardzo różnie. Słyszałem nawet opinie od europosłów z różnych krajów, że on się po prostu nie sprawdził. Także Europejski Trybunał Obrachunkowy ma ogromne zastrzeżenia do metody i efektywności wydawanych pieniędzy – mówi Bogdan Rzońca, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, przedstawiciel EKR.
Trybunał w maju 2025 roku opublikował raport z oceną unijnego instrumentu. Kontrolerzy podkreślili w nim, że RRF nie stanowi mechanizmu finansowania opartego na wynikach i niewielki nacisk położono na rezultaty. Jak ocenili, nie jest też jasne, co udało się uzyskać dzięki wydanym środkom i kim są ostateczni odbiorcy. Tym samym nie da się ocenić efektywności wydatków oraz gospodarnego wykorzystania środków, ponieważ Komisja Europejska nie gromadzi danych na temat faktycznie poniesionych kosztów, a informacji na temat osiągniętych rezultatów jest bardzo niewiele.
Z kolei w raporcie z lutego 2026 roku Trybunał wskazał, że w RRF występują liczne uchybienia w zakresie wykrywania, zgłaszania i korygowania nadużyć finansowych. Komisja poczyniła kroki, by doprecyzować wymogi dotyczące systemów zwalczania takich zjawisk w państwach członkowskich, nie uściśliła jednak w wystarczającym stopniu, jaki charakter mają mieć kontrole na szczeblu krajowym. Trybunał stwierdził, że wiele państw członkowskich niedostatecznie wykorzystuje narzędzia do wykrywania nadużyć finansowych, przez co nie da się dokładnie oszacować skali ewentualnych nieprawidłowości w ramach RRF. Jak podkreślono, państwa członkowskie mają wprawdzie obowiązek odzyskania od ostatecznych odbiorców środków wydatkowanych w wyniku nadużycia, ale nie muszą zwracać ich do budżetu UE. W konsekwencji finanse UE nie są optymalnie chronione.
– Dzisiaj opieram się tylko na tym, co pisze Europejski Trybunał Obrachunkowy, dlatego że Komisja Europejska nie ma ludzi, instrumentów do sprawdzania tych danych, które otrzymuje z poszczególnych krajów, a kraje wzięły i zainwestowały pieniądze. Do dziś nie wiemy na przykład, jaki jest przyrost z inwestycji w odnawialne źródła energii, czy on jest prawdziwy, czy tylko na papierze – mówi Bogdan Rzońca.
Kontrolerzy w ubiegłorocznym sprawozdaniu podkreślili, że w przypadku ustanawiania w przyszłości instrumentów finansowania opartych na wynikach należy lepiej powiązać finansowanie z rezultatami i jasno określić jego zasady.
– Instrument jest bardzo skomplikowany, niesprawdzony i jeśli miałby być wdrożony w nowych wieloletnich ramach finansowych, to będzie to złe rozwiązanie. Słychać już o tym na posiedzeniach Komisji Budżetowej. Kraje protestują przeciwko wdrożeniu tego sposobu funkcjonowania budżetu Unii Europejskiej na lata 2028–2034, który zastosowano w RRF-ie – podkreśla europoseł.
Mówi się o tym, że w przyszłym wieloletnim budżecie w ramach planów partnerstwa krajowego i regionalnego dla każdego państwa mogą być wspierane inwestycje i reformy służące realizacji priorytetów Unii Europejskiej, a finansowanie może być uzależnione od ich pomyślnej realizacji.
– Chcielibyśmy, żeby Unia była bardziej konkurencyjna i wydajniejsza, a pożyczone pieniądze zostały dobrze wykorzystane w poszczególnych krajach, a nie tylko, jak to ocenił Europejski Trybunał Obrachunkowy, że zostały zrealizowane inwestycje. Pytanie jest, czy te inwestycje poprawiły jakość życia, konkurencyjność gospodarki UE, czy obniżyły ceny energii. Tu jest jedna odpowiedź: niestety nie – mówi Bogdan Rzońca.
Ostateczny termin osiągnięcia kamieni milowych i wartości docelowych upływa 31 sierpnia 2026 roku. Jak podkreślił w maju 2025 roku ETO, opóźnienia w ich realizacji stawiają osiągnięcie założonych celów pod znakiem zapytania.
– Na jakim etapie jest wdrażanie kamieni milowych i celów przez państwa członkowskie? Na bardzo różnym. Jedne kraje się chwalą, że wprowadziły dzięki tym pieniądzom reformy. Polska się chwali, że pieniądze, które zostały nam przyznane, zostały zainwestowane w morskie farmy wiatrowe. Tu pojawiła się krytyka, że otrzymaliśmy te pieniądze, a one zostały przesłane na przykład do firmy niemieckiej, która produkuje urządzenia do farm wiatrowych czy paneli fotowoltaicznych, więc poczekałbym z ostateczną oceną – uważa europoseł PiS.
Jak w połowie stycznia 2026 roku poinformowała za pośrednictwem mediów społecznościowych Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, Polska podpisała już milion umów z KPO, a łącznie zakontraktowano 173 mld zł. Nieco ponad połowa, bo 90 mld zł, dotyczy inwestycji w energetykę, w tym budowę nowoczesnych sieci i elektrowni wiatrowych na Bałtyku.
– Pieniądze do Polski zostały wprowadzone dwa lata później z powodu mechanizmu praworządności, a więc Polska straciła na inflacji i na czasie. Uważam, że to była zła decyzja Komisji Europejskiej, która różniła kraje w tempie zwalczania kryzysu po pandemii. Wszystkie państwa były w takiej samej sytuacji, bo wszystkie gospodarki były dotknięte pandemią. Mówienie, że Polska otrzymała te pieniądze dwa lata później ze względu na brak praworządności, jest po prostu fałszywe – podkreśla Bogdan Rzońca.
Komisja Europejska odblokowała środki z Krajowego Planu Odbudowy dla Polski pod koniec lutego 2024 roku. Część państw w tym czasie już wydatkowała swoje fundusze.
– Niestety Polska ma mniej czasu, zmieniała też kamienie milowe i do końca nie wiemy, gdzie te pieniądze zostały wysłane, co zostało za nie kupione. Zobaczymy dopiero po ostatecznym rozliczeniu. Obawiam się, że Polska nie wykorzysta wszystkich pieniędzy. Słyszymy o perturbacjach między jednym z ministerstw a Komisją Europejską w sprawie Państwowej Inspekcji Pracy. Jeśli nasze państwo nie wdroży tej reformy, to nie zrealizuje kamienia milowego i dostanie kilka miliardów euro mniej – zaznacza poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Prace nad reformą PIP są na etapie prac sejmowych. Pod koniec lutego odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy. To druga propozycja resortu pracy, która jednak nadal budzi kontrowersje, m.in. po stronie przedsiębiorców. Chodzi przede wszystkim o nowe uprawnienia PIP dotyczące przekształcania umów cywilnoprawnych (w tym B2B) w stosunek pracy.
Jak podało Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego w październiku 2025 roku, Polska trzykrotnie zmieniała Krajowy Plan Odbudowy. Rząd pracuje nad kolejną rewizją KPO, a kolejna płatność środków ma nastąpić w maju. W tym roku Polska otrzyma trzy przelewy. Wśród realizowanych z KPO inwestycji MFiPR wymienia: zakup autobusów i tramwajów, granty na ocieplanie mieszkań i szkół, inwestycje w sieci wodno-kanalizacyjne, poprawę infrastruktury kolejowej, zakup i modernizację pociągów, gwarancje pożyczkowe dla MŚP, wsparcie placówek ochrony zdrowia, m.in. placówek opieki geriatrycznej, zwiększenie miejsc w żłobkach i klubach dziecięcych. Część funduszy z KPO wydzielono na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (22 mld zł), z którego zostaną sfinansowane m.in.: budowa i modernizacja infrastruktury podwójnego zastosowania, cyberbezpieczeństwo, rozwój budynków ochronnych i infrastruktura ochrony ludności. Pieniądze z tego funduszu będzie można wykorzystywać także po 2026 roku, czyli już po zakończeniu KPO.
Newseria







