PSL: Jak drożyzna i inflacja wpływa polskie rolnictwo
RZESZÓW, PODKARPACKIE.

Jak uważają działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego na Podkarpaciu oraz współpracujący z nimi rolnicy, rosnące ceny nawozów, środki ochrony roślin, energii i paliw, a także niepewność związana z Zielonym Ładem, brak realnego wsparcia w związku z wystąpieniem ASF na Podkarpaciu mogą spowodować upadek gospodarstw rolnych.
Tak źle jeszcze nie było za wysokie koszty produkcji w rolnictwie i przemyśle zapłaci na końcu konsument - ten rząd i PiS do tego doprowadził” - powiedział Adam Dziedzic prezes podkarpackich ludowców. - Kryzys zawsze odbija się na najbiedniejszych, czyli na nas wszystkich. panie premierze Morawiecki, panie ministrze Kowalczyk i komisarzu ds. rolnictwa Wojciechowski - do roboty skończyły się czasy obietnic, do roboty.
W konferencji, która odbyła się 14 lutego wzięli także udział: Stanisław Bartman - prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej i rolnik z powiatu łańcuckiego, Paweł Saba – rolnik z powiatu rzeszowskiego, Jan Rewera - rolnik z Niechobrza oraz Artur Jakubczyk - hodowca, rolnik z gminy Błażowa.
Środki ochrony roślin poszły w górę, a nawozy? W moim gospodarstwie kupuję nawóz azotowy płynny w cysternie – jedna cysterna to 24 tony (18000 litrów), kosztowała 24 tysiące złotych, a obecnie kosztuje 70 tysięcy złotych. Co da w takim razie zmniejszenie VAT-u jeżeli, ceny poszły 300% do góry? – pyta Jan Rewera, rolnik z Niechobrza (gmina Boguchwała).
Prowadzę gospodarstwo rolne – hodowla świń. Za poprzednich rządów PO-PSL sprzedaż prosiąt do dalszej hodowli wynosiło 250 zł, obecnie tracę na tym ponad 100 zł – jedno prosię kosztuje 140zł w zakupie, gdzie w tym opłacalność dla hodowców? Dodatkowo w związku z wystąpieniem ASF na Podkarpaciu wiele gospodarstw zostało zamkniętych przez co nie mamy możliwości sprzedaży tych prosiąt. Za poprzednich rządów refundacja za szkody wynikłe z afrykańskiego pomoru świń wynosiły 80% obecnie rząd zmniejszył tą refundację do 50%. Dla przykładu ogrodzenie które wykonywałem lata temu kosztowało 53 tysiące złotych obecnie kosztuje ponad 80 tysięcy – mówił Artur Jakubczyk, rolnik z Błażowej Górnej. - Co mamy zrobić? Zlikwidować nasze gospodarstwo?
Paweł Skaba – rolnik z Nowego Borku podniósł temat wycofania substancji czynnych do ochronnych produkcji rolnej. Obecnie środki są 4x droższe od tych używanych przed laty, wszystko poszło w górę, a zboże na skupie tanieje. Jak produkcja ma się w takim razie dla rolników opłacać?
Stanisław Bartman – prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej stwierdził, że obecne działania rządu działają destrukcyjnie na rodzimych producentów z Podkarpacia i doprowadzą do licznych upadłości, a co za tym idzie bez pracy zostanie wielu ludzi. Raty kredytu idą przez działania rządu do góry, a ci rolnicy którzy zawierzyli polityce rolnej i doposażali swoje gospodarstwa biorąc kredyt już w chwili obecnej płacą nie tysiąc, a tysiąc pięćset złotych.
- Dodatkowo uderza się w nas wprowadzeniem limitów na nawozy sztuczne czy pozostawieniem 20% swoich gospodarstw bez uprawy. Czyli przy posianiu 10 hektarów pszenicy teraz z tego pola 2 hektary musimy zostawić odłogiem, a nikt nam za to żadnych rekompensat nie zapłaci – powiedział Bartman.