Co dalej z przejęciem rzeszowskiego Zamku przez miasto? Czy prezydent Fijołek jest zainteresowany
RZESZÓW.

Był to jeden z głównych punktów kampanii wyborczej Marcina Warchoła. W tym samym czasie Konrad Fijołek wyrażał się sceptycznie o tej inicjatywie.
Teraz pytany przez dziennikarzy prezydent Konrad Fijołek uważa, że „jest czas na refleksję”. Przypomina, że jako stronnik prezydenta Tadeusza Ferenca głosował za budową sądu na osiedlu Drabinianka (w miejscu, gdzie kiedyś planowane było lodowisko).
- Na dziś mam zdanie takie, że przygotować projekt rewitalizacji czy rekultywacji terenów przy sądzie rejonowym – mówi Konrad Fijołek. - Jak będą na ten cel pieniądze unijne, to zrobimy rekultywację i wtedy będzie myśleć o sądzie i zamku.
Chodzi o rekultywację miejsca przy ulicy Dołowej, w którym kiedyś znajdowało się wysypisko. Ten fakt miał uniemożliwiać budowę nowego gmachu Sądu Okręgowego przy ul. Dołowej, w kompleksie Temida. Poprzednie władze miasta koszt rekultywacji oszacowały na 50 mln zł (powołując na ekspertyzę geologiczną zamówioną przez Ministerstwo Sprawiedliwości).
Nowy prezydent zaznacza, że jeśli miasto ma przejąć zabytek w „wydaniu kompletnie niefunkcjonalnym” to będzie wyzwanie na kolejne lata.
- Zróbmy coś w sposób przemyślany, a nie na siłę – mówi Konrad Fijołek.
Pomysł, by do zamku wprowadzać urzędników określa jako słaby, instytucje kultury nie są nim zainteresowane. Z kolej zrobienie tam muzeum to pomysł „superkosztowny”, a obiekt i tak nie stałby się atrakcją porównywaną z