Park Naukowo-Technologiczny Dworzysko powiatu rzeszowskiego
Program Czyste Powietrze - zobacz zasady naboru
Przystanek Czas na podkarpacką młodzież

Drożejące drewno problemem dla przemysłu drzewnego

Opublikowano: 2022-10-09 13:58:49, przez: admin, w kategorii: Biznes

Polski przemysł drzewny protestuje przeciw decyzjom Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, które wpływają na gwałtowny wzrost cen drewna. Niebezpieczna dla istnienia tego sektora jest również stopniowa rezygnacja z certyfikacji surowca w standardzie FSC przez regionalne jednostki Lasów Państwowych - przekonują przedstawiciele branży drzewnej.

Fot. Edward Marszałek

Fot. Edward Marszałek

 

.

Aneta Muskała ze Stowarzyszenia Papierników Polskich przypomniała, że sektor drzewny generuje od 5 do 6 proc. polskiego PKB. Polska jest piątym krajem Unii Europejskiej pod względem produkcji drewna.

„Zatrudniamy prawie 400 tys. osób, przede wszystkim na terenach wiejskich i małych ośrodków miejskich. Uważamy, że nasz podstawowy surowiec, czyli drewno, powinien mieć strategiczne znaczenie dla polskiej gospodarki. Ale tak niestety nie jest, wbrew deklaracjom polityków” - mówiła Aneta Muskała na konferencji, która odbyła się w Centrum Prasowym PAP.

Według niej brak długofalowego planowania na poziomie krajowym oraz zaniedbania resortu klimatu i środowiska, w tym przede wszystkim Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, szkodzą sektorowi drzewnemu.

„Mamy poczucie, że zostaliśmy zlekceważeni. Jesteśmy traktowani jako grupa bez znaczenia w procesie decyzyjnym Lasów Państwowych” - stwierdziła Aneta Muskała. Tymczasem polski sektor drzewny i Lasy Państwowe są ze sobą nierozłącznie powiązane. Podlegająca pod Ministerstwo Klimatu i Środowiska państwowa spółka jest głównym dostawcą surowca dla całej branży.

Lasy Państwowe dwa razy do roku organizują aukcje drewna. Pierwsza - zamknięta - jest dla podmiotów, które od lat kupują i przetwarzają surowiec w Polsce. W drugiej - otwartej - może uczestniczyć każda osoba czy podmiot. Tu ceny gwałtownie rosną.

„W 2021 r. ceny surowca w Lasach Państwowych wzrosły o 60 proc. To kombinacja cen pochodzących z obydwu typów aukcji” - powiedział Jarosław Michniuk z Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna. Surowca oferowanego na aukcji zamkniętej jest za mało dla przemysłu, dlatego polskie firmy uczestniczą również w aukcjach otwartych.

„W zeszłym roku ceny drewna wzrosły w Polsce o 60 proc., a w Unii Europejskiej zaledwie o 27 proc. Szacujemy, że wzrost kosztów w 2022 r. wyniesie między 80 a 100 proc.” - mówił Jarosław Michniuk. W jego opinii drewno drożeje, bo coraz więcej sprzedaje się go podczas aukcji otwartej. W roku 2021 zwiększono udział aukcji otwartej w ogólnej sprzedaży drewna z 20 do 30 proc.

Michniuk podkreślił przy tym, że wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku polskie drewno będzie jeszcze droższe. W oparciu o komunikaty i działania Lasów Państwowych branża szacuje, że kolejny wzrost ceny wyniesie w 2023 roku ok. 40 proc.

„Czyli doświadczymy wzrostu cen przez kolejne lata o 60, 100 i 40 proc. Nie możemy tego zaakceptować” - zaznaczył Jarosław Michniuk.

Według niego branża sformułowała dwa warunki dalszych rozmów: zmiana systemu sprzedaży na rok 2023 poprzez powrót do proporcji 80/20 oraz zwiększenie premiowania przerobu w kraju do 40 proc. „Nasze warunki zostały odrzucone” - podkreślił Jarosław Michniuk.

Na wyjątkowo drogi polski surowiec zwrócił uwagę również Rafał Szefler z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

„Mamy obecnie najdroższy surowiec w Europie. Dwa lata temu najbardziej popularne drewno sosnowe kosztowało ok. 280 zł za metr sześć. Dzisiaj na aukcjach otwartych potrafi kosztować 450-500 zł. To nie jest wina przedsiębiorców, tylko systemu. System jest cenotwórczy” - mówił Rafał Szefler.

Wspomniał też, że w innych krajach, np. w Niemczech, tamtejsze odpowiedniki polskich Lasów Państwowych w pierwszej kolejności oferują towar lokalnym przedsiębiorcom, a na otwartym rynku sprzedają resztki. „Niemcy chronią swój przemysł drzewny” - powiedział Rafał Szefler. Przypomniał, że Rumunia i Bułgaria wprowadziły całkowity zakaz wywozu ich nieobrobionego drewna poza UE.
 
Branży bardzo zależy na przerobie surowca w kraju, bo oznacza to przetrwanie całego sektora gospodarki opartego na przetwarzaniu drewna. „Lepiej, żeby Polskę opuszczały gotowe okna, drzwi, meble czy papier niż nieobrobione kłody” - wskazał Jarosław Michniuk.

Jak podkreślali uczestnicy konferencji, wysokie ceny drewna już spowodowały pogorszenie koniunktury. Na przykład firma Fakro (drzwi i okna) ograniczyła pracę do 4 dni w tygodniu, bo nie ma zamówień.

„Od początku roku widzimy spadki wolumenu produkowanych mebli. Jeśli sytuacja się nie zmieni, w przyszłym roku nasze zakłady wypuszczą 30 proc. mniej towaru. Będą musiały ograniczyć tydzień roboczy z 5 do 3 dni. Będzie to oznaczało kolejne zwolnienia w branży meblarskiej. Już dziś zostaliśmy zmuszeni do zredukowania liczby pracowników kontraktowych, czyli pozyskiwanych przez agencje pracy” - mówił Michał Strzelecki z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

Spadki w liczbie zamówień odczuwają również inni przedstawiciele sektora. Tak jest m.in. wśród producentów palet.

„Przez pierwsze półrocze mieliśmy dynamikę wzrostu ok. 12-15 proc. Ale w drugim notujemy już spadki o 10-12 proc. Prawdopodobnie będą większe. Jeżeli Niemcy mają tańsze drewno, choć my jesteśmy większym producentem, to wypadniemy z rynku” - przestrzegał Roman Malicki z Polskiego Komitetu Narodowego EPAL.

Drugą kwestią podjętą w trakcie omawianej konferencji było niekontrolowanie spalanie drewna pełnowartościowego w energetyce. „Do elektrowni współspalających biomasę trafia nie tylko cenne drewno prosto z lasu, ale również pieniądze jako dopłaty do współspalania biomasy” - powiedział Jędrzej Kasprzak ze Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce.

Przypomniał, że wojna na wschodzie spowodowała zatrzymanie dopływu dużych ilości biomasy, szczególnie z terenu Białorusi i Ukrainy.

„Kompensuje się to poprzez spalanie polskiego drewna pełnowartościowego, które z powodzeniem mogłoby zostać przerobione na papier, płyty, deski. Zgodnie z ustawą o odnawialnych źródłach energii jest to niezgodne z prawem, bo pełnowartościowe drewno nie stanowi biomasy. Ale nie ma kontroli państwa nad tym zjawiskiem, bo od 2015 r. nie zdefiniowano pojęcia >>drewno opałowe<<” - wskazał Jędrzej Kasprzak.

Jednocześnie zauważył, że spalanie biomasy jest subwencjonowane, w postaci praw do emisji dwutlenku węgla i zielonych certyfikatów. „Elektrociepłownie są w stanie zapłacić bardzo duże pieniądze za drewno, dużo wyższe niż my, ale nie gramy na tym samym rynku, bo nie jesteśmy subwencjonowani” - stwierdził Jędrzej Kasprzak. To według niego kupowanie drewna przez elektrownie także przyczynia się do wzrostu cen tego surowca.

Na trzeci problem wynikający z decyzji podejmowanych przez Lasy Państwowe zwrócił uwagę Rafał Szefler z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. Chodzi o wycofywanie się poszczególnych regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych z certyfikacji FSC.

„Certyfikat ten oznacza, że drewno zostało pozyskane w sposób legalny z poszanowaniem ochrony środowiska, praw pracowniczych i tym podobnych. W ramach łańcucha w Polsce certyfikowało się ponad 2,5 tys. firm przetwarzających drewno. Jesteśmy pod tym względem na drugim miejscu w Europie, zaraz po Włoszech” - wyjaśniał Rafał Szefler.

Znak certyfikatu jest powszechnie wykorzystywany na różnego typu towarach.

- Jest powszechnie znany, oczekiwany, klienci mają do niego zaufanie. Jeżeli nie będziemy mieli tej certyfikacji, zerwiemy łańcuch dostaw, nasze produkty wypadną z rynku. Mówimy o ogromnej liczbie produktów. Takimi decyzjami Lasy Państwowe zamykają naszym produktom drogę do światowych sieci handlowych - powiedział Rafał Szefler.

Na przestawionej przez niego mapie zaznaczono regionalne oddziały Lasów Państwowych, które nie mają certyfikatu FSC.

- Krosno nigdy nie przystąpiło do certyfikacji, ostatnio z certyfikatu zrezygnowała Łódź, Toruń i Gdańsk. Szczecinek przeszedł audyt i wystąpił o jego warunkowe przedłużenie. Jeżeli Lasy Państwowe dalej będą szły tą drogą, możemy stracić rynki zbytu. Przepadną zakontraktowane, opłacone już umowy. Utracimy wiarygodność. Brak tego certyfikatu to proszenie się o katastrofę – podsumował Rafał Szefler

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij