Park Naukowo-Technologiczny Dworzysko powiatu rzeszowskiego
Pożyczka obrotowa w Podkarpackim Funduszu Rozwoju
Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2021
Nowe mieszkania przy ul. Czudeckiej w Rzeszowie

Pszczoły w mieście? A czemu nie?

Opublikowano: 2020-11-09 07:37:00, przez: admin, w kategorii: Edukacja ekologiczna

Pszczelarstwo kojarzy się z wsią, wiejskim krajobrazem, polami rzepaku, sadami, parkami dworskimi. Tymczasem coraz większą popularność zdobywa pszczelarstwo miejskie. Wiele wskazuje na to, że będzie to w najbliższych latach będzie zyskiwać coraz większą popularność.

Marek Barzyk w pasiece na dachu Vivo! Krosno. Fot. archiwumPasieka na dachu Vivo! Krosno. Fot. archiwumPasieka na dachu Vivo! Krosno. Fot. archiwumDariusz Łoza w pasiece na terenie rzeszowskiego MPWiK. Fot. Adam Cyło
Marek Barzyk w pasiece na dachu Vivo! Krosno. Fot. archiwum

Marek Barzyk w pasiece na dachu Vivo! Krosno. Fot. archiwum

 

Artykuł powstał w ramach projektu pn. „Sadzenie drzew i krzewów miododajnych , sposobem na ochronę bioróżnorodności w województwie podkarpackim”,

sfinansowanego ze środków Samorządu Województwa Podkarpackiego oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Rzeszowie.

 

Współczesne rolnictwo nie zawsze wspomaga pszczoły. Obsiewanie jedna uprawą ogromnych areałów, likwidacja miedz, opryski nie służą zapylaczom. Negatywny wpływ na pszczoły ma także docierająca na wieś moda sadzenia iglaków przy domach i przy drogach oraz koszenie trawników co kilka dni. A tymczasem, jak nie ma kwiatów, to pszczoła nie ma się czym pożywić, nie ma czego zapylać. Tymczasem pszczoły przyczyniają się produkcji aż 3/4 spożywanej przez nas żywności. Dlatego też niezwykle ważne jest zapewnienie im odpowiednich warunków bytowania.

 

- Paradoksalnie, to miasta stają się teraz bardziej przyjazne tym owadom. W Berlinie np. jest dwa tysiące pszczelarzy. W dużych miastach teraz dba się o bioróżnorodność, sadzi kwiatki – mówił w Rzeszowie prof. Paweł Chorbiński z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. - Przypominam, że rodzina pszczela musi bytować na areale 500 hektarów, by znajdować odpowiednią dla siebie ilość pożywienia.

 

Przez pszczelarstwo miejskie należy na potrzeby tego artykułu rozumieć prowadzenie gospodarki pasiecznej na terenie zurbanozowanym, w typowo miejskiej zabudowie. Ule na stałe wpisały się już w krajobraz wielu europejskich miast. Stoją na dachach uniwersytetów, hoteli, na dachach biurowców czy sal koncertowych.

 

Kilka mitów

 

Co ciekawe, miód pochodzący z miejskiej pasieki posiada tyle samo wartości odżywczych, co miody pochodzące z pasieki zlokalizowanej poza miastem. Stanowi on równie cenne wsparcie dla organizmu. Dowodzą tego badania czystości miodu miejskiego zlecane przez pszczelarzy. Miód miejski jest smaczny i zdrowy również dlatego, że na terenach miast pszczoły nie spotykają się z opryskami, co z kolei stanowi duży problem na terenach. Rośliny zapylane przez pszczoły w mieście nie mają kontaktu ze sztucznymi, chemicznymi substancjami, więc nie stanowią zagrożenia ani dla samych pszczół, ani dla osób spożywających „miejski” miód.

 

Miód miejski – pozostańmy przy tym określeniu - różni się składem, a zatem i smakiem od miodu zebranego na polach. To przede wszystkim wielokwiaty, zebrane np. na balkonach czy w ogródkach przy blokach. Ponadto miody lipowe czy nawet kasztanowe (rzadkie w Polsce).

 

Oczywiście żaden miód, także ten zebrany w mieście, nie zawiera żadnych szkodliwych substancji, np. metali ciężkich. Pszczoły albo nie zbierają takiego miodu, albo giną przed powrotem do ula (np. przy zetknięciu roślinami opryskanymi).

 

Są też obawy przed pokąsaniem. Takie rzeczy zdarzają się jednak tylko w amerykańskich filmach typu „Rój”. Pszczoły nie atakują ludzi.

 

Marek Barzyk pierwszy pszczelarz miejski

 

Przykłady miejskiego pszczelarstwa można znaleźć w Rzeszowie i w województwie podkarpackim. Warto dodać, że prekursorem miejskiego pszczelarstwa był Marek Barzyk z Krosna, czołowy podkarpacki pszczelarz. Dwa jego ule pojawiły się w Warszawie, na dachu jednego ze znanych warszawskich hoteli. Owady szybko zaaklimatyzowały się. W pobliżu znajduje się ogród ambasady rosyjskiej z ogromną lipą. Miód z hotelowej pasieki trafia do menu znajdujących się tam restauracji.

 

W ubiegłym roku Marek Barzyk założył pasiekę na dachu galerii Vivo! Krosno. Cztery ule i niemal 200 tys. pszczół rasy Krainka od ponad roku tworzą na dachu Centrum Handlowego pasiekę. Zebrane zostało ponad 40 kg miodu lipowego, bo w ostatnim czasie intensywnie kwitła lipa. Zebrany miód jest rozdawany w formie upominków oraz podczas ekologicznych imprez w Centrum Handlowym. Ubiegłoroczne zbiory były bardzo obfite, dzięki czemu udało się rozdać klientom 400 słoików.

 

- Cieszymy się, że pszczoły zadomowiły się na dachu Vivo!, dzięki czemu możemy kontynuować nasz proekolo

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij