Park Naukowo-Technologiczny Rzeszów-Dworzysko Powiatu Rzeszowskiego
Szybki PIT – kampania informacyjna Ministerstwa Finansów oraz Krajowej Administracji Skarbowej
Podkarpacki Fundusz Rozwoju oferuje preferencyjne finansowanie dla firm: pożyczki, poręczenia, faktoring
IV edycja Business Without Limits

Czy drobny biznes znowu zaistnieje w Brzozowie i w Polsce? Opinia Jacka Janasa

Opublikowano: 2018-04-11 16:14:23, przez: admin, w kategorii: Opinie

Na to pytanie powinni sobie odpowiedzieć sami mikro i mali przedsiębiorcy.

Jacek Janas

Jacek Janas

 

Sięgając pamięcią piętnaście – dwadzieścia lat wstecz pamiętam Brzozów jako jeden wielki ośrodek handlu i świadczenia usług. „Na mieście” brakowało lokali do wynajęcia bowiem każdy, kto tylko mógł, chciał być na swoim. Ówczesna koniunktura gospodarcza i częściowo polityczna pozwalała na to, że „stabilna” umowa o pracę przegrywała w zestawieniu z chęcią posiadania własnego biznesu. Czyj biznes nie wymagał stałej siedziby, ten sprzedawał swoje usługi lub produkty na kilku bazarach istniejących w obrębie miasta. Drobny, rodzinny biznes dominował. Co chyba najważniejsze, sklepy były pełne konsumentów. Z tych małych firm wiele rozwinęło się w większe przedsiębiorstwa dysponujące sporym kapitałem i zatrudniające wielu pracowników. Te czasy jednak minęły.

 

Obecny obraz Brzozowa to, obok kilku większych prężnie rozwijających się zakładów, widok pustych witryn, lokali z ogłoszeniem „do wynajęcia” i kilku rodzinnych firm, istniejących niemal od początku przemian ustrojowych, a stawiających chyba beznadziejny opór obecnie niesprzyjającym warunkom biznesowym. Dzieje się tak pomimo „propagandy sukcesu” gospodarczego głoszonej wszem i wobec w mediach publicznych.

 

Mały biznes zawsze był mi drogi pomimo, że nie jestem przeciwnikiem dużego biznesu, jeżeli jest on prowadzony w ramach wolnego rynku. Mały biznes ma to do siebie, że jest w pełni transparentny, oparty na zaufaniu, poddany działaniu wolnej konkurencji, cechujący się różnorodną, a nie masową ofertą i przedkładający indywidualne podejście do klienta, nad to co oferują nam wielkie sieci handlowe czyli „politykę” wobec ogółu klientów. Są to poważne atuty, których nie mają „wielcy gracze”, pozwalające w normalnych warunkach wygrać bitwę o klienta, ale czy aby na pewno wykorzystane, skoro kondycja drobnej przedsiębiorczości jest nie do pozazdroszczenia?

 

Oczywiście największym wrogiem drobnej przedsiębiorczości jest państwo, coraz bardziej socjalistyczne, a co za tym idzie i nieprzychylne dla małych przedsiębiorstw, w szczególności poprzez rugowanie wolnego rynku z przestrzeni gospodarczej i faworyzowanie dużych, najlepiej państwowych czyli swoich, przedsiębiorstw. W rzeczywistości sektor MŚP nierówno konkuruje z państwem i sektorem faworyzowanym przez państwo. Koszty na rzecz państwa pobierane od sektora MŚP sukcesywnie się zwiększają, czego przykładem są koszty ZUS skutecznie odstraszające podjęcie indywidualnej działalności gospodarczej. Wbrew pozorom założenie spółki z o.o., która jest konkurencyjna pod względem danin publicznych wobec obciążeń indywidualnych przedsiębiorców również nie jest popularne, gdyż w takim przypadku wzrastają inne koszty związane z funkcjonowaniem podmiotu. Właśnie tutaj widać jak w oczywisty sposób została zachwiana zasada wolnej konkurencji na rynku na rzecz dużych podmiotów, w których przypadku uzyskanie dochodu nie polega na prostej zasadzie różnicy pomiędzy wypracowanym przychodem, a koniecznymi kosztami, ale na wybraniu odpowiedniej formy opodatkowania czy korzystania z różnego rodzaju form pomocowych etatystycznego rządu. Ale zdecydowanie najgorszym z problemów prowadzenia biznesu w Polsce jest absolutna nieprzewidywalność poczynań władzy. Jeden głupi przepis dotyczący podręczników w szkołach (również faworyzujący duże wydawnictwa) zniszczył rynek księgarni w Polsce. Obecnie podobną ale i beznadziejną walkę toczą z rządem przedsiębiorcy branży tzw. „futerkowej”.

 

Jednak czy wobec tak, nazwijmy to wprost, tragicznego położenia drobnej przedsiębiorczości w Polsce ów sektor jest w stanie podnieść się ze stanu przymusowej wegetacji? Moim zdaniem lata dziewięćdziesiąte, lata „prosperity” związanej z reakcją na upadek niewydolnego systemu komunistycznego, były czasem gdy przy stosunkowo niewielkim wysiłku w ramach biznesu zarabiało się duże pieniądze. Ogromne zapotrzebowanie rynku w połączeniu z brakiem dużego kapitału i stosunkowo niewielkim mechanizmem ingerencji państwa w gospodarkę spowodowały, że uśpione zostały naturalne cechy każdego przedsiębiorcy – kreatywnego reagowania na zmiany koniunkturalne, elastyczności w podejściu do swojego własnego biznesu. Stąd dzisiaj taki statyczny obraz drobnej przedsiębiorczości, wspominającej z rozrzewnieniem dawne czasy, bez chęci wykorzystania tego o czym pisałem wyżej – atutów jakie tylko ta grupa posiada.

 

TVP3 Rzeszów zaprasza

Gospodarka to ludzkie interakcje, to wyjście naprzeciw zapotrzebowaniu innych ludzi. Tego przede wszystkim brakuje brzozowskiemu, drobnemu biznesowi. W swej „zaściankowości” mali przedsiębiorcy nie chcą zrozumieć, że dwa czynniki: dobry marketing i dobra organizacja w dzisiejszych realiach, to inwestycja, która się zwróci. Bo mały biznes jest konkurencyjny. Niskie ceny „na wszystko” w wielkich sieciach to tylko iluzja. Jeżeli Czytelnik nie wierzy to zachęcam do odwiedzenia sklepów brzozowskich przedsiębiorców. Ale kto o tym wie? Podobnie jak o tym, że u lokalnego sprzedawcy czy usługodawcy można wybrać produkt nie tylko najlepszej jakości ale w najszerszej możliwej ofercie, która zadowoli nawet najbardziej wybrednego klienta.

 

Stąd koniecznym dla brzozowskiego, drobnego biznesu jest porzucenie strategii samotnej walki o klienta. Brzozowscy przedsiębiorcy powinni się zorganizować po to by dbać o swoje interesy jako solidna, rozumiejąca się grupa. W ten sposób wiele przeszkód, które z punktu widzenia pojedynczego przedsiębiorstwa są nie do pokonania, szczególnie w kwestii w dzisiejszych czasach dość kosztownej – sprawnego marketingu, zostaje pokonanych. Jako grupa łatwiej można promować swoje produkty i usługi za pośrednictwem mediów, które dzisiaj królują w walce o klienta – w Internecie. Ale Internet to nie tylko walka o produkt, to walka o coś znacznie ważniejszego, o te atuty, które powodują, że drobny biznes jest konkurencyjny w stosunku do większych podmiotów. Trzeba zrozumieć, że czasy gazet skrzynkowych, reklam na stronach internetowych czy niskiej jakości wydawnictw to przeszłość.

 

Ale to nie jedyne korzyści płynące z faktu zorganizowania się. Drobny biznes powinien brać przykład z dużych podmiotów i powielać sprawdzone rozwiązania, stosując proste rozumowanie: skoro więksi tak robią, to widocznie przynosi to rezultaty. Jestem głęboko przekonany, że potencjał drzemiący w drobnym biznesie pozwala osiągnąć lepsze wyniki, niż w przypadku skrępowanych ograniczeniami „potykania się o własne nogi” większych podmiotów. Pierwszą rzeczą jaka przychodzi na myśl jest oczywiście nowoczesny networking, poszerzanie bazy klientów nie tylko przez program lojalnościowy wobec członków swojej organizacji ale przez świetnie działający system rekomendacyjny. Cóż stoi na przeszkodzie aby „twój potencjalny klient, był również moim klientem”? Potrzebna jest tylko odrobina wysiłku i przełamanie pewnych biznesowych konwenansów. W tym wypadku świetnym rozwiązaniem jest idea walut lokalnych tak skutecznie rozwijana w ramach Zielonego.

 

Wreszcie zorganizowanie pozwala częściowo przełamać kajdany krępujące drobny biznes od strony państwa. Może nie od razu zmienić centralny, opresyjny system ale ułatwić prowadzenie biznesu na miejscu. Silna organizacja może wchodzić w interakcję z organami państwa czy samorządu na poziomie lokalnym. Z doświadczenia każdy wie, że bardzo często władza nie zdaje sobie sprawy z problemów, z jakimi boryka się drobny biznes. Sprawnie działająca i mówiąca jednym głosem organizacja z pewnością potrafi wyjść temu naprzeciw. Na drodze dialogu może działać na rzecz zlikwidowania wielu barier krępujących swobodne prowadzenie działalności gospodarczej, zarówno w odniesieniu do interesów pojedynczych przedsiębiorców, jak i interesów całej grupy. Trzeba przekonywać szczególnie organy samorządu terytorialnego, że proponowane działania, nawet jeżeli z punktu widzenia nakładu pracy lub środków, stanowią inwestycję, która w przyszłości zwróci się z nawiązką.

 

Na koniec warto zwrócić uwagę na coś, co wielu drobnych przedsiębiorców omija szerokim łukiem albo traktuje z obawą. Chodzi o współprace z organizacjami pozarządowymi. Taka współpraca zawsze się zwróci. Każda organizacja, której pomożemy z pewnością odwdzięczy się nam nie tylko reklamą i poleceniem, ale zbuduje bardzo przyjazne wrażenie w naszym lokalnym społeczeństwie. Warto też wyjść naprzeciw organizacjom promującym przedsiębiorczość i dbającym o interesy przedsiębiorców. Taką organizacją z pewnością jest Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Rolników Swojak, które promuje ideę wolnej przedsiębiorczości, a szczególnie dzięki akcji „Swój do Swego po Swoje”, będącej znanym na całą Polskę znakiem rozpoznawczym kampanii na rzecz patriotyzmu konsumenckiego, zwraca na forum publicznym uwagę na atuty lokalnego, polskiego biznesu. W Brzozowie partnerem Swojaka jest Stowarzyszenie Brzozowski Ruch Konserwatywny.

 

Z pewnością można bronić tezy, że przytoczony przykład problemów drobnego biznesu w Brzozowie, odnosi się również do każdego podobnego miejsca w Polsce. Myślę, że czas wreszcie odpowiedzieć sobie na pytanie czy drobny biznes chce jeszcze zaistnieć…?

 

Jacek Janas, adwokat, prezes Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny

 

 

Więcej o: Brzozów

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich stronom trzecim. Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Uznajemy, że kontynuując korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę.

Więcej o plikach cookies można dowiedzieć się na uruchomionej przez IAB Polska stronie: http://wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij